
Promocje nowych płyt, singli i teledysków zaczynają już wyglądać u nas podobnie jak w Stanach. Czyli nie ważne co, ważne żeby mówili. Dlatego gwiazdy wymyślają różne dziwne historie, zwierzają się wtedy bardziej niż zwykle, a wywiady z nimi przepełnione są skandalami.
W najbliższych dniach ma się ukazać teledysk do piosenki Dody “Rany“. Już wcześniej licytowano randkę z Dodą na planie teledysku. Dzisiaj sprytnie wymyślono skandal z kręcenia teledysku. Bo Martin, reżyser teledysku, na swoim blogu pisze o zniszczeniu materiału, który powstał w czasie kręcenia klipu. Doda i Maja na razie milczą (tak jest bardziej wiarygodnie). Natomiast reżyser wylewa swoje smutki łamaną polszczyzną. I właśnie tu mi śmierdzi :) Po pierwsze Bo Martin pisze, że nakazano mu milczeć do momentu wyjaśnienia sprawy, ale on nie będzie siedział cicho (przecież o rozgłos tu chodzi). Po drugie te jego wypociny są tak sztuczne, że aż śmiać się chce. Tekst napisany jest w taki sposób, jakby ktoś zapisał fonetycznie mowę cudzoziemca. Według mnie nie znając dobrze języka, piszemy lepiej niż mówimy. Reżyser używa dziwnych słów typu: “naswiecone” czy “czisze“, a z kolei doskonale wie, że powinniśmy napisać “wypier…!“. Trochę to dziwne … No ale ja przecież nic nie wiem :)
PS. Dziwne chyba jest też to, że on tego bloga (przynajmniej na temat Dody) zaczął pisać 4 dni temu …